Carlos Ruiz Zafon - Marina
| źródło: zdjęcie własne |
Piętnaście lat później nawiedziło mnie wspomnienie tamtego dnia. Zobaczyłem chłopca błądzącego pośród mgieł spowijających dworzec Francia i imię Marina zabolało znowu jak świeża rana.
Wszyscy skrywamy w najgłębszych zakamarkach duszy jakiś sekret. A oto moja tajemnica.
Marina
Tę książkę przeczytałam po raz pierwszy mniej więcej dwanaście lat temu. Wywarła na mnie, nastolatce, ogromne wrażenie, podobnie jak inne przeczytane poźniej publikacje autora. Jest ona dokładnie spowita tym, o czym mówi powyższy fragment - mgłą, bólem i tajemnicą.
Pamiętam, że przy lekturze towarzyszyły mi naprawdę silne emocje, może właśnie dlatego od tylu lat myślę o niej z takim sentymentem.
Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest zaledwie piętnastoletni Oscar Drai, uczeń barcelońskiej szkoły z internatem, który zafascynowany tajemniczą i magiczną architekturą Barcelony napotyka na swojej drodze równie tajemniczą i magiczną dziewczynę - Marinę, córkę malarza Germana.
Młodzi detektywowie-amatorzy natrafiają na zagadkową postać, a próba rozwikłania jej tajemnicy okazuje się być dla nich prawdziwą lekcją grozy. Opowieść jest już od początku przepełniona bólem, tym rodzajem bólu po utraconej miłości, czyli najsilniejszym uczuciem jakie może targać człowiekiem.
Jest tutaj również obecna magia, jak i we wcześniejszych powieściach Zafona (przed wydaniem Mariny powstała tzw. Trylogia Mgły, czyli trzy powieści młodzieżowe, równie emocjonujące i pozostające w pamięci, co Marina!).
Z czystym sercem mogę polecić tę książkę każdej napotkanej osobie, nastoletniej, w kwiecie wieku lub starszej. Myślę, że wspomnienia Oscara są w stanie oczarować lub ożywić wspomnienia każdego, kto przeczyta i zapozna się z tytułową Mariną. Z pewnością trzeba być przygotowanym na rollercoaster emocji, ciekawości i strachu, żalu i sentymentu.
Polecam z całego serca!
Ogólna ocena: 10/10
Komentarze
Prześlij komentarz