Maria Hesse - Frida Kahlo. Biografia

FRIDA KAHLO. Biografia

 

Frida. Mimo, że doskonale umiałam przypasować do niej postać malarki, rozpoznawałam ją na zdjęciach, do tej pory była dla mnie postacią szerzej nieznaną.

Widziałam fragmenty jej biograficznego filmu z Salmą Hayek w roli tytułowej, ale nie umiałabym powiedzieć nic więcej. Nurt artystyczny? Nic. Ramy czasowe? Nada. 

Do sięgnięcia po jej biografię zachęciła mnie przede wszystkim okładka. Spodobał mi się styl, żywe barwy na ciemnym tle oraz zapowiedź tego, że w środku znajdę dużo więcej rysunku.

Muszę przyznać, że z miejsca stałam się fanką Marii Hesse.

Książka wydaje mi się delikatna pomimo, że nie opowiada o łatwych tematach. Biografia jest w formie opowieści, Frida jest naszą narratorką. Opowiada o swoim przepełnionym bólem i cierpieniem życiu - o utracie zdrowia, śmierci rodziców, aborcjach, poronieniach i niekończących się zdradach męża. Ale też o tym, co dostarczało jej życiu kolorów, czyli miłości, muzyce meksykańskich mariachi, tequili i pasji w rozwijaniu swojej światowej kariery.

Nie jest to w żadnych calu typowa biografia. Nie znajdziemy tu archiwalnych zdjęć, portretów, a obrazy są zaprezentowane przez własną interpretację Hesse, w jej pięknym stylu. 

Cała oprawa i ilustracje są przez nia narysowane.

Na początku książki zawarte jest kalendarium z najważniejszymi datami, sam życiorys jest podzielony na konkretne rozdziały, a na końcu znajdziemy interpretacje najważniejszych dzieł malarki w porządku chronologicznym.

Jedyna wada tej książki? Za szybko się kończy, można było ją bardziej rozwinąć od strony treści, jednak rozumiem, że polski wydawca bez większych ingerencji przełożył oryginalnie pracę autorki, ona sama jest ilustratorką, więc prawdopodobnie mocniej skupiła się na wizualnej stronie.

 

A jak przemówiła do mnie sama Frida?

Jestem pod ogromnym wrażeniem ile siły i woli do życia miała w swoim delikatnym, skrzywdzonym przez los ciele.

Jestem pod wrażeniem jej sztuki, ponieważ przemawia do mnie jak historia życia opowiadana przez doświadczoną kobietę młodej kobiecie, przed którą jest jeszcze wiele. Podoba mi się jej inspiracja kulturą rdzennych Indian, z kolei zupełnie nie spodziewałam się przywiązania do ideologii komunistycznej, jednak przyznaję, musiałabym przeczytać więcej na temat rewolucji meksykańskiej, żeby odnaleźć się w jej realiach. 

Frida była z pewnością kobietą wielkiej namiętności. O jej romansach zarówno z mężczyznami, jak i kobietami można do dzisiaj przeczytać legendy krążące na internecie. Ona zaś w życiu kochała tylko jednego mężczyznę. Swojego męża, Diego. Ich relacja była wielce skomplikowana i nie raz złapałam się za głowę. Nie wiem, czy byłabym zdolna wybaczać tak wiele.

Jest to naprawdę niesamowita lektura. Z pewnością sięgnę po kolejne pozycje napisane na temat Fridy Kahlo. I z pewnością sięgnę po kolejne książki Marii Hesse.

A na zakończenie przytoczę nazwę pewnego soczystego obrazu Fridy, 

Viva la vida! Wiwat życie!


Ocena ogólna: 9,5/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

William Wilkie Collins - Pieniądze mojej pani

Charlotte Brontë - Sekret